foto1
foto1
foto1
foto1
foto1



Jan Gałuszka ps. Mizerny

Mizerny
altCzy zastanawialiśmy się kiedyś, kim dla nas jest Druh „Mizerny"?

Drobny, szczuplutki, prawdziwy „mizerota", ale nie dajcie się zwieść pozorom, w tym „mizernym" facecie siedzi niezmordowany duch i wielka moc. o której Wam o „wielcy" nawet się nie śniło. Odkąd pamiętam swoją przygodę z „Jędrusiami", a trochę lal minęło był z nami zawsze. Na imprezach rocznicowych, na rajdzie „Szlakami «Jędrusiów»" i przede wszystkim na Harcerskim Rajdzie Świętokrzyskim organizowanym już od 52 lat przez nasz hufiec. Od 26 lat na tym rajdzie jest specyficzna trasa. Trasa nazwana „jędrusiową", bo skupiła na swoich szlakach drużyny z ruchu „jędrusiowego" i przede wszystkim samych „Jędrusiów", którzy fundują od tylu lat puchar na tej trasie. Puchar dla tych, którzy są najlepsi, najwytrwalsi. Od kilku lat patronat nad trasą przejął Prezydent Miasta Starachowice, ale mimo to, co roku na zlot rajdu przyjeżdża piękny (co roku inny) puchar „jędrusiowy" przywożony i sponsorowany przez „Mizernego". Otrzymuje go patrol wybierany przez uczestników trasy  to taka „nagroda publiczności" VII trasy.

Przez tyle lat „Jędrusie" wędrowali z nami po świętokrzyskiej ziemi, jedli ziemniaki z ogniska, wspominali stare czasy, uczyli nas historii i przede wszystkim pięknie śpiewali. Czas mijał, odchodzili od nas na wieczną wartę, a „Mizerny" trwał i trwa przy nas niezmiennie w naszych harcerskich poczynaniach.

Kiedy zbliża się rajd świętokrzyski wiemy, że na zlocie na pewno zobaczymy jego uśmiechniętą twarz. I wierzcie mi zawsze przyjeżdża, nigdy nie wiemy, kiedy się pojawi i kiedy odjedzie. On po prostu... pojawia się i znika...

Zawsze chodzi własnymi ścieżkami i nigdy nie chce się podporządkować naszym prośbom, że może go odprowadzimy, gdzieś podwieziemy. Pamiętam, jak któregoś roku przyjechał na rajd jędrusiowy w listopadzie.

W hufcu czekała na niego „Czajka"  Agnieszka Czaja-Szewera. Uparł się, że pójdą pod tychowską mogiłę piechotą. W trakcie tej wędrówki zabłądzili, ponieważ kazano im iść inną drogą ze względu na odstrzał lisów, jaki w trakcie wędrówki odbywał się na szlaku. My byliśmy przy mogile tychowskiej i czekaliśmy cierpliwie, no ale ile można?

altZimno, długo (niestety nie było wtedy komórek, wiec nie wiedzieliśmy co się stało), w końcu postanowiliśmy zakończyć zlot, zapaliliśmy znicze (wiązankę miała „Czajka"), mamy zamiar odchodzić i nagle od strony leśniczówki słychać znajomy głos...  A co myśleliście, że zapomniałem i nie przyjadę? Trochę nam z Agnieszką zeszło, bo zwiedzaliśmy las, byłem ciekawy czy się bardzo zmienił.

Przyjaciel, opiekun, mentor, słowem legenda „jędrusiową", zawsze uśmiechnięty, pełny życia i chęci pomocy innym. Uczy nas historii i przypomina, że my nie musimy „pięknie umierać", ale musimy nauczyć się pięknie żyć, zgodnie z prawem i przyrzeczeniem harcerskim. Mieszka w ukochanym przez siebie Krakowie. Mieliśmy okazję zwiedzać razem z nim to piękne miasto i wierzcie mi niech się schowają wszyscy przewodnicy z papierami. Nadal pomaga nam przy rajdach i przede wszystkim jest... zawsze.
Kim dla nas jest, pytam raz jeszcze?

ON PO PROSTU JEST!!!
 
Małgorzata Ślaska


Jak trafiłem do Jędrusiów
Koniec II Wojny Światowej
Moja Rodzina cz. I
Moja Rodzina cz. II
 

Przetłumacz Witrynę

Polish English French German Hungarian Latvian Lithuanian Russian Ukrainian

Użytkownik

Biuletyn "ODWET" nr 24-25

Nowości Filmowe

stat4u