Terminy zbiórek roboczych Kręgu JĘDRUSIE ustalono na każdy pierwszy czwartek miesiąca o godzinie 18.30 w Harcówce Kręgu, w ZSP nr 19, ul Żeromskiego 115 w Łodzi.

Najbliższa zbiórka Kręgu JĘDRUSIE odbędzie sie w dniu 06.11.2014  r.
 

 
Początki konspiracji... Drukuj Email
Podziemną gazetę drukowano w spichlerzu dworskim
POCZĄTKI KONSPIRACJI, POCZĄTKI „ODWETU”

Pewnego dnia w czasie lata w 1940 r. zrywałem czereśnie w naszym sadzie na Jeziorach, kiedy nasz sąsiad, WACŁAW PODSIADŁY przyszedł mnie odwiedzić. Z jego poważnej twarzy wywnioskowałem, że coś ważnego miał do powiedzenia. Po wymianie kilku słów, zapytał mnie, czy mógłby podzielić się ze mną wielką tajemnicą. Kiedy odpowiedziałem potwierdzająco, prosił mnie, abym powtarzał za nim słowa przyrzeczenia zachowania tajemnicy. Kiedy przyrzekłem, Wacek wyjawił mi, że był członkiem podziemnej, patriotycznej organizacji i zachęcał mnie, abym dołączył się do tej organizacji. Po wyrażeniu zgody złożyłem przysięgę wierności tej organizacji. Wacław wyraził zadowolenie ze swojej strony i życzył mi szczęścia w pracy organizacyjnej. Ta podziemna organizacja, której stałem się członkiem nazywała się Polska Organizacja Powstańcza. Jej celem było zbieranie i ukrywanie broni i amunicji pozostawionych na polach walki z Niemcami w 1939 r. Jej organizatorem był mgr WŁADYSŁAW JASIŃSKI, prawnik, który powołał grupę młodych i patriotycznych ludzi do walki z nieprzyjacielem. Wkrótce Jasiński i jego grupa zrozumieli, że walka z Niemcami nie może ograniczać się do zbierania i przechowywania broni i amunicji. Ludzie, którzy przeżyli napad hitlerowski we wrześniu 1939 r. potrzebowali podniesienia na duchu i nadziei w zwycięstwo nad hitleryzmem. Poza materialnej broni potrzebna była psychologiczna broń.  Dlatego też Jasiński i jego współpracownicy zdecydowali się na rozpoczęcie wydawania w Tarnobrzegu podziemnej gazety „ODWET”. Biuletyny radiowe BBC z Londynu były drukowane, powielane i kolportowane w mieście i jego okolicy. WŁADYSŁAWA JASIŃSKIEGO brat – STANISŁAW a także KAROL WOJTECZKO i ZDZISŁAW DE VILLE pomagali szefowi w tej mozolnej pracy.

Z Tarnobrzega produkcja i dystrybucja „ODWETU” rozprzestrzeniła się na obydwóch stronach Wisły. Także w 1940 roku „ODWET” był drukowany w RUSZCZY koło Sulisławic. LUDWIK GUTOWSKI, radca majątku Ruszcza pozwolił drukować podziemną gazetę w spichlerzu dworskim.

WACŁAW PODSIADŁY, MARCIN KOZŁOWSKI, bracia SZCZEŚNIAK i także inni pomagali w drukowaniu i dystrybucji gazety. Wkrótce po złożeniu przysięgi WACEK PODSIADŁY polecił mi pracę w „ODWECIE”. I pozwolił mi używać jego roweru i pistoletu. Kiedy hitlerowcy zamordowali WACKA PODSIADŁEGO w Zamku w Sandomierzu, MARCIN KOZŁOWSKI z Sulisławic był moim bezpośrednim przełożonym w „ODWECIE”. Od czasu do czasu WŁADYSŁAW JASIŃSKI („JĘDRUŚ”) odwiedzał nasz dom na JEZIORACH i dawał mi pewne misje do wykonania.

Mój udział był ograniczony przeważnie do przenoszenia drukowanych matryc od jednego centrum produkcji do drugiego i roznoszenia drukowanych numerów „ODWETU” do Kolonii, Wojcieszyc, Sosniczan, Klimontowa, Osalii, Trzcianki, Sulisławic i Ruszczy.

Moim kontaktem w Sosniczanach był EDWARD ŚLIWIŃSKI, w Klimontowie – KAZIMIERZ RUTKOWSKI, w Osali – SOWA, w Trzciance bracia WIĄCEK, w Ruszczy – LUDWIK GUTOWSKI i we Wnorowie – WŁADYSŁAW ŻWIREK i syn gajowego, którego nazwiska nie pamiętam.

Ze wszystkich kontaktów WŁADYSŁAW ŻWIREK („MIRECKI”) miał największy wpływ na mnie. Mimo tego , że cicho mówił, jego słowa miały dużo siły. Dowiedziałem się, że przed wojną ŻWIREK był profesorem gimnazjum w Wielkopolsce. Później dowiedziałem się także, że on był regionalnym przełożonym podziemnej organizacji – NARODOWE SIŁY ZBROJNE. Nasze początkowe kontakty były krótkie i ograniczone do kilku słów. Kiedy poznaliśmy się lepiej, ŻWIREK zaczął mi mówić o swojej wizji powojennej POLSKI, która w jego wyobraźni miała być tylko dla POLAKÓW. Cudzoziemcy mieli być wysiedleni do tych krajów, gdzie się urodzili.

W czasie tych kontaktów on był wykładowcą, a ja uczniem. Jego wiedza politycznej literatury była znacznie większa niż kogokolwiek z moich znajomych posiadających wyższe wykształcenie. Pod jego wpływem zainteresowałem się polityczną nauką ROMANA DMOWSKIEGO.

Najkrótsza trasa w mojej pracy była do Kolonii Wojcieszyce, gdzie w małym, sosnowym lasku była skrytka w ziemi do umieszczania matryc „ODWETU”. Nigdy nie wiedziałem kto drugi miał dostęp do tej skrytki. Najniebezpieczniejsza droga była do Sosniczan, gdzie zawsze było pełno Niemców. Odczułem strach tylko wtedy, kiedy już byłem na przedmieściu i nie widziałem Niemców. Jechałem do WIĄCKÓW w Trzciance i miałem na sobie matryce „ODWETU” i pistolet. W Trzciance zastałem JÓZEFA I STANISŁAWA WIĄCKA przy pracy w stodole. Opowiedziałem im o mojej przygodzie w Osieku i poprosiłem o zreperowanie mojego roweru. W czasie reperacji roweru widziałem ich wspaniałe narzędzia i podziwiałem ich talent. Rodzina WIĄCKÓW była spokrewniona z rodziną PODSIADŁYCH, naszych sąsiadów, na Jeziorach i z rodziną mojej chrzestnej matki , KASPRZYCKICH w Gaju.

Kiedy powracałem do domu przez Osiek, Niemców tam już nie było. Natomiast spotkałem kilku kolegów szkolnych, którzy wiedzieli o mojej przygodzie z Niemcami i nie mogli wierzyć mojemu szczęściu.

Następnym razem, kiedy widziałem umundurowanych Niemców w Osieku, było to 1 lipca 1944 r. Tym razem pod dowództwem STANISŁAWA WIĄCKA („Inspektor”) atakowaliśmy Niemców z nadzieją odbicia naszego szefa, JÓZEFA WIĄCKA, z rąk niemieckich i ukarania ich za zamordowanie naszego towarzysza broni MARIANA MIECZYSŁAWA GAJA (ps. „Cap”). W czasie tej odsieczy nasz drugi towarzysz broni STANISŁAW KURAŚ (ps. ”Szkot”) został śmiertelnie ranny. Podczas naszego ataku Niemcy stracili odwagę i chronili się za budynkiem gminy i za murem dzwonnicy kościelnej. Napisałem więcej o sprawach początku konspiracji, „ODWETU” i o „JĘDRUSIACH” w manuskrypcie mojej książki „MEMOIRS OF FREEDOM FIGHTER PRIEST”, która wkrótce ukaże się drukiem.
Ks. dr MARIAN S. MAZGAJ (“KOZAK”)
VALLEY GROVE, WEST VIRGINIA,
Stany Zjednoczone Ameryki Północnej